Wywiady z autorem (wybór)

LECZYCA.NASZEMIASTO.PL
Autor reportażu: Mateusz Lipiński
Tekst wywiadu umieszczony w dniu 22 czerwca 2012 roku

„Projekt w byłym zakładzie karnym w Łęczycy”

 

Na terenie nieczynnego zakładu karnego w Łęczycy zorganizowano plener fotograficzny Marka Czarneckiego, toruńskiego fotografika. Plener jest częścią projektu „Nasz bezpieczny świat”.

- Projekt dotyczy ograniczeń, które sami sobie narzucamy - mówi Marek Czarnecki, fotograf. - Fotografie mają dać odpowiedź na pytanie, na ile w naszych czasach jesteśmy w stanie ograniczyć sobie wolność, aby w ogóle czuć się wolnym. Żyjemy w społeczeństwie, które godzi się na ciągłą obserwację milionów oczu i tysięcy kamer umieszczonych na naszych ulicach. Staram się odpowiedzieć, jakie są granice naszej wolności, bo przecież na co dzień dobrowolnie poddajemy się różnym ograniczeniom - opowiada artysta.

Jak twierdzi toruński fotografik, jego projekt nie ma nic wspólnego z polityką czy państwem prawa, a jego fotografie mają mieć wymiar ponadczasowy.

- Obrazy nie będą opatrzone żadnymi komentarzami. To obrazy wypowiedzą się za nas. Fotografie mają skłaniać nas do przemyśleń i do refleksji nad współczesnym społeczeństwem. Stawiam pytania ponadczasowe o cywilizacji i jej rozwoju - zaznacza.

W projekcie wzięło udział kilkudziesięciu wolontariuszy, którzy zostali przybrani przez fotografika w kaftany bezpieczeństwa.\

- Strój jest pewnym zamysłem artystycznym, który w ekstremalny sposób ma pokazać, że jesteśmy ograniczani i często sami ograniczamy się na własne życzenie. Stroje unifikowane doskonale pasują do murów tego specyficznego miejsca. Dobrowolnie ubranie kaftanów, ma na celu przejaskrawienie rzeczywistości - tłumaczy artysta.

Uczestnicy pleneru poznali też barwną historię łęczyckiego więzienia oraz zwiedzili obiekt od góry do dołu. Czarnecki fotografował ich w celach i na więziennym korytarzu. Efektem serii plenerów będzie wystawa zdjęć oraz panoram przewidziana na luty i maj 2013 roku w Muzeum Okręgowym w Toruniu.

Nieczynny zakład karny w Łęczycy jest ostatnio bardzo popularny wśród twórców. Przed dwoma tygodniami mury więzienia zostały udekorowane przez uczestników warsztatów "Graffiti 3 - sztuka miasta". Z kolei na początku roku swój najnowszy film "Papusza" kręcił tu Krzysztof Krauze.

KULTURALNYTORUN.PL
Rozmawiała: Justyna Janczak
Publikacja ukazała się 20 listopada 2012 roku

„Czy wolność jest prawdziwą wolnością?”

 Na ile zgadzamy się na ograniczenia wolności w imię jej zachowania? Na to pytanie Marek Czarnecki odpowiada poprzez projekt „Nasz Bezpieczny Świat” oraz następującymi słowami: „Za pomocą zdjęć chciałem pobudzić ludzi do myślenia o tym, że nic nie ma w życiu za darmo”.

 

Czym jest „Nasz Bezpieczny Świat”?

Jest to mój autorski projekt. Wymyśliłem go, obserwując otaczający nas świat. Chciałem za pomocą zdjęć pokazać, że wszystko, co ma dobre strony, ma także inne uwarunkowania. Przecież przyjęliśmy, że zgadzamy się na ograniczenia, żeby być wolnym. Większość osób nie ma nic przeciwko temu, ja oczywiście również. Natomiast, jako artysta fotografik postanowiłem zwrócić na to uwagę i przedstawić mój punkt widzenia za pomocą serii zdjęć. Warto przypomnieć w tym momencie pewną anegdotę – w pułapce na myszy zawsze ser był za darmo, ale to dopiero druga mysz korzystała.

 

Co skłoniło Pana do rozpoczęcia takiego projektu?

Konkretnie do realizacji skłoniły mi dwie rzeczy. Pierwsza, to fakt, że idąc drogą z Dworca Centralnego w Warszawie pod Kolumnę Zygmunta będziemy zarejestrowani w ok. 150 kamerach. A druga, to sytuacja, która przytrafiła mi się we Frankfurcie nad Menem. Gdy wylatywałem z lotniska okazało się, że zarządzono dodatkowe środki ostrożności. Wszyscy pasażerowie wylatujący do Warszawy przechodzili dwukrotną kontrolę osobistą. Nawet bagaż podręczny był sprawdzany na zawartość materiałów wybuchowych. Uderzyła mnie z jednej strony łatwość i lekkość podróżowania, a z drugiej zaostrzająca się kontrola.

 

Od czego zaczął Pan pracę nad projektem?

Od życzliwości znajomych, ponieważ bardzo trudno jest zdobyć pozwolenia na zbieranie materiałów do projektu o tak nietypowej tematyce. W szczególności, niesamowicie życzliwie odniosła się do mnie dyrekcja Collegium Języków Obcych, która zgodziła się na udział studentów w pierwszym plenerze.

 

Kiedy powstał pomysł?

Zrodził się on 3 lata temu.

 

Kto z Panem współpracuje?

Udało mi się zaprosić do współpracy Toruńską Agendę Kulturalną. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ wszystkie sprawy związane z logistyką (zarządzanie kolejnymi miejscami, docieranie do osób udostępniających miejsca, zarządzanie wolontariuszami) są zajęciami skomplikowanymi i czasochłonnymi. Ja nie mam na to czasu, ale zajęła się tym TAK. Zresztą taki był podział – ja odpowiadam za kreację i koncepcję, a za zaplecze, logistykę i organizację TAK. Dzięki temu projekt nabrał tempa. Część obowiązków przejęła również moja żona, która jest współtwórcą projektu i wspiera mnie od samego początku. To właśnie ona prowadzi stronę internetowa.

 

To już wszyscy? Nie (śmiech).

Chciałem, żeby ten projekt był w pełni dokumentowany, zaprosiłem więc Tytusa i Wojtka Szabelskich. Oni użyczyli swoich aparatów i umiejętności w celu zarejestrowania działań projektu. Także dwóch kolegów kręciło materiał filmowy z każdej sesji. Pewnie kiedyś powstanie film o „Naszym Bezpiecznym Świecie”.

 

W jakich miejscach odbywały się sesje zdjęciowe?

Pierwsza – w Collegium Języków Obcych. Drugą zaproponowała nasza znajoma, która prowadzi gabinet stomatologiczny w XIX-wiecznym budynku. Oprócz tego byliśmy w Muzeum Autobusów w Paterku koło Nakła, Baju Pomorskim, Centrum Sztuki Współczesnej, opuszczonym łęczyckim więzieniu, ruinach zamku krzyżackiego, jednostce poradzieckiej Raj oraz w Oficerskiej Szkole Inżynierii.

 

Taka sesja to prosta sprawa?

Sam wyjazd związany jest z przewiezieniem 120–150 kg ładunku, nie wspominając już o 8–10 godzinach ciężkiej pracy fizycznej, zarówno mojej, jaki i wolontariuszy.

 

Ile takich wyjazdów się odbyło?

Do tej pory 16.

 

Jaki liczny jest zbiór fotografii?

W tym momencie dysponujemy ok. 17 tys. zdjęć i ok. 600 panoramami.

 

Czy przy wyborze statystów były stosowane jakieś określone kryteria?

Taka osoba musi chcieć i wiedzieć, że fizycznie wytrzyma od 6 do 8 godzin pozowania. W lipcu mieliśmy plener na terenie Jar-u, a wtedy temperatura sięgała 38˚C. Po 4 godzinach ja miałem dosyć a wolontariusze osłabli, ale mimo warunków są to jedne z najlepszych zdjęć projektu.

 

I tyle?

Tak. W tym projekcie udział biorą zarówno nastolatki, za zgodą rodziców, studenci, jak i grupa z Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Mamy np. 80-letnią panią, która jest jedną z najbardziej wysportowanych osób projektu.

 

Spis wolontariuszy liczy…?

150 osób.

 

Wasza współpraca kończy się po sesji?

Nie. Są osoby, które biorą udział w zdjęciach w różnych miejscach. Poza tym namawiam do przyjścia do pracowni, ponieważ ja z przyjemnością pokazuję efekty naszej dotychczasowej pracy. Zdjęcia są przetwarzane i wyglądają trochę inaczej niż w trakcie sesji.

 

Wernisażu jeszcze nie było, a pojedyncze fotografie już zdobywają nagrody.

Owszem. Zdjęcia zacząłem wysyłać na różnego rodzaju konkursy. Te z drugiej sesji zdobyły kilka nagród, m.in. w konkursie Master Photography Diamond Jubille Awards 2011 (Statuetki Brytyjskiego OSCARA) oraz nagrody przyznane przez Federację Europejskich Fotografów. Za to w tym roku zdobyłem statuetkę za zwycięstwo w kategorii Industrial and Commercial konkursu Master Photography Diamond Jubilee Awards 2012. Co więcej, 9 zdjęć znalazło się w puli 200 najlepszych zdjęć tegorocznych MPA. Również w konkursie Pano Awards zdjęcia z projektu zostały nagrodzone srebrnymi medalami. Fotografie były także przyjmowane na wystawy pokonkursowe w Malezji i Banialuce.

 

Kim jest według Pana artysta?

Jest to człowiek, który wybrał sobie określona dziedzinę sztuki, którą uprawia i chce się za jej pomocą komunikować z otaczającym światem. Ja wybrałem fotografikę i chcę za pomocą albumów, wystaw, konkursów rozmawiać z tymi, którzy je oglądają.

 

Czym jest dla Pana fotografia?

To jej poświęciłem większą cześć życia. Przez zdjęcia pokazuję moje lęki, marzenia, obawy, radości i inne życiowe doświadczenia

 

Próbował Pan sił w innych dziedzinach sztuki?

Rozpoczęliśmy z żona realizacje projektu filmowego i myślimy nad uruchomieniem kanału telewizji internetowej o sztuce fotograficznej. Mamy już zrealizowane cztery odcinki, które są właśnie w trakcie obróbki i montażu. Są przecież pewne obszary fotografii, które umykają mediom. Planujemy również w przyszłym roku uruchomić portal internetowy poświęcony wybitnym fotografom. Idea jest taka, aby przedstawić osoby, które kryją się w cieniu własnych aparatów.

 

W takim razie zapraszamy na wystawę!

W przyszłym roku w Muzeum Okręgowym na drugim piętrze zachodniego skrzydła odbędzie się wystawa. Wernisaż będzie dość specyficzny. Myślę, że osoby, które przyjdą zapamiętają go na dłuższy czas. Być może zmieni on ich sposób postrzegania świata.

 

A na koniec…

Chciałem podziękować wszystkim wolontariuszom. Bez Was ten projekt by nie powstał!

 

 

Dziennik Toruński „Nowości”
Autor tekstu: Tomasz Bielicki
Tekst wywiadu umieszczony 18 listopada 2011 w Dzienniku Toruńskim "NOWOŚCI"


„W fabryce dynamitu” Nasi Czytelnicy mają okazję wziąć udział w fascynującej przygodzie fotograficznej. Toruński fotografik Mark Czarnecki opowiada o swoim najnowszym projekcie artystycznym „Nasz bezpieczny świat”.


Zacznijmy od początku. Jak narodził się pomysł na ten fotograficzny projekt?

Świat w którym żyjemy sporo się zmienił w ostatnich latach. Tak samo jak my. Godzimy się na to, aby w różnych miejscach poddawać się różnego rodzaju kontroli i nadzorowi. A wszystko w imię większego bezpieczeństwa. Zależało mi, aby podążać ludzi poddanych presji, którzy dobrowolnie dają się zniewolić. Pojawiający się na zdjęciach kaftan bezpieczeństwa jest takim symbolem poddania się różnym ograniczeniom. Chce okazać, jak bardzo zmienił się otaczający nas świat i zmusić do refleksji.

Każdy daje się zniewolić?

Każdy, kto korzysta z karty kredytowej, Facebooka, komórki, zdaje sobie sprawę, że zostawia dziesiątki, setki, a nawet tysiące śladów, którymi można za nim podążyć a nawet wykorzystać przeciwko niemu. Pytanie na ile ten świat w dobie rozwoju mediów zrobił się dla nas ciaśniejszy. I jak bardzo wzrosła liczba miejsc, w których możemy być podglądani.

Zdjęcia powstają w Toruniu?

Nie tylko. Będzie kilka sesji wyjazdowych w Warszawie, Bydgoszczy i w Gdańsku. Ale miejscowości nie mają takiego znaczenia, jak wykorzystanie wnętrza i plenery. Pierwsze sesje już za nami. Trwają od 5 do 7 godzin. Kinoteatr, Centrum Szkolenia i Uzbrojenia Artylerii, klub Lizard King, jedna ze szkół … . Wykorzystaliśmy również jesienną aurę na terenach byłej Jednostki Armii Radzieckiej oraz ostatnie wyschnięte pole kukurydzy w województwie.

Do czego?

W minioną sobotę zrealizowaliśmy ten materiał do stworzenia projektu, którego inspiracją stała się „Planeta małp” z 1968 roku. W tym filmie ogromne wrażenie zrobiła na mnie scena polowania zwierząt na ludzi. Z pomocą wolontariuszy odtworzyliśmy coś podobnego. Wymyśliliśmy sceny zagrożenia, które zostały sfotografowane.


Z takiej jednej sesji ile zdjęć zostanie wykorzystanych do finalnego projektu?

Jeszcze nie wiem. W każdej sesji powstaje od 10 do 40 panoram. To olbrzymie pliki, które mają od 600 MB do 2 – 3GB. Do tego ponad 800 zdjęć pojedynczych. Materiału jest sporo, więc będzie kilka etapów ostatecznej selekcji. Zawsze wiem, co chcę zrealizować, choć czasami – przyznaję, wolontariusz , z którymi pracujemy, potrafią nas zaskoczyć. Wkładają w tę pracę masę swoich emocji.


Podobno część zdjęć zostanie zrealizowana na pokładzie samolotu oraz w fabryce dynamitu. Brzmi to bardzo groźnie.

Mam obietnicę jednego z ortów lotniczych, że uda się zrealizować sesję wewnątrz samolotu transportowego. Oczywiście nie w locie. W tej chwili nie mogę jednak zbyt wiele na ten temat powiedzieć. Będą jeszcze wagony kolejowe, tramwaje, stary jelcz, … . Sesje zaplanowałem również na starówce oraz w kilkunastu postindustrialnych sceneriach.


Kiedy będzie można obejrzeć ostateczne efekty pracy?

Projekt „Nasz bezpieczny świat” realizuję wspólnie z Toruńską Agendą Kulturalną. Wystawę, która będzie finałem projektu, zaprezentujemy w 2013 roku w Muzeum Okręgowym. Cały 2012 rok przeznaczyłem bowiem na fotograficzne plenery.